Polisa mieszkaniowa ma dawać poczucie bezpieczeństwa. Problem pojawia się wtedy, gdy suma wskazana w umowie nie odpowiada faktycznej wartości domu czy mieszkania. Właśnie w takich sytuacjach mówimy o niedoubezpieczeniu albo nadubezpieczeniu. Oba zjawiska mogą oznaczać realne straty finansowe, choć ich mechanizm jest zupełnie inny.
Niedoubezpieczenie, czyli ochrona tylko na papierze
Z niedoubezpieczeniem mamy do czynienia wtedy, gdy kwota ochrony jest niższa niż rzeczywista wartość nieruchomości. Najczęściej wynika to z chęci obniżenia składki albo z nieaktualnych wyliczeń sprzed kilku lat.
W razie poważnej szkody wypłacone środki nie pokryją pełnych kosztów naprawy lub odbudowy. Jeśli dom wart 900 tys. zł został objęty ochroną na 700 tys. zł, przy dużym zniszczeniu odszkodowanie może zostać proporcjonalnie pomniejszone. Brakującą część właściciel musi pokryć sam.
To szczególnie ryzykowne dziś, gdy ceny materiałów budowlanych i usług remontowych znacząco wzrosły.
Płacisz więcej, nie zyskujesz nic
Sytuacja odwrotna również nie jest korzystna. Nadubezpieczenie oznacza, że suma wpisana do polisy przekracza realną wartość majątku. W praktyce nie daje to dodatkowej ochrony.
W przypadku szkody świadczenie zostanie wypłacone do wysokości faktycznie poniesionych strat, a nie do maksymalnej kwoty z umowy. Oznacza to jedno: wyższa składka nie przekłada się na wyższe odszkodowanie. To po prostu niepotrzebny wydatek.
Skąd biorą się te różnice?
Najczęściej problem wynika z błędnego sposobu obliczania wartości. Właściciele domów mylą cenę rynkową z kosztem odbudowy, a to nie zawsze to samo. W przypadku mieszkań zapomina się o elementach stałych, takich jak zabudowa, instalacje czy wykończenie, które również powinny być uwzględnione.
Do tego dochodzą zmiany rynkowe. Inflacja, wzrost cen robocizny i materiałów sprawiają, że suma ustalona kilka lat temu może być dziś nieadekwatna.
Unikaj niedopasowania
Podstawą jest rzetelne oszacowanie wartości majątku. W przypadku domu należy brać pod uwagę koszt odtworzenia budynku, a nie cenę, za którą można go sprzedać. Przy mieszkaniu warto uwzględnić nie tylko metraż, ale też standard wykończenia.
Dobrym rozwiązaniem jest regularna weryfikacja danych w umowie, szczególnie po remoncie, rozbudowie czy większej modernizacji. Warto też sprawdzić, czy polisa ubezpieczenia nieruchomości przewiduje indeksację, czyli automatyczne dostosowanie sumy do zmian cen.
Dlaczego to takie ważne?
Wiele osób traktuje polisę jako formalność, szczególnie gdy jest wymagana przez bank przy kredycie hipotecznym. Tymczasem to narzędzie realnej ochrony majątku, który często stanowi największą inwestycję w życiu. Źle dobrana suma może sprawić, że w kluczowym momencie zabezpieczenie okaże się niewystarczające albo po prostu nieopłacalne.
Odpowiednio dobrana kwota to kompromis między realną ochroną a rozsądnym kosztem. Zbyt niska oznacza ryzyko dopłaty w trudnym momencie, zbyt wysoka – niepotrzebne przepłacanie składki. Świadome podejście i regularna aktualizacja danych sprawiają, że zabezpieczenie działa dokładnie tak, jak powinno i wtedy, gdy naprawdę jest potrzebne.

